Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.
Vincent van Gogh
- Jeszcze ci malo? Az tak bardzo lubisz jak cierpie?- zapytala brunetka patrzac na niego ze lzami w oczach - Kaska .. Co Kaska?! przerwala mu poczym zrobila krok w tyl - Czy nie mówie prawdy?! Tak jest zawsze, ja daje ci szansy ty ja marnujesz ja cierpie i tak w kólko ale wyobraz sobie ze to kolo sie zamknelo bo ja mam zamair wyrzucic cie z mojego serca, z mojej glowy .. wyszeptala zaplakana, rece owinela wokól ramion i zaczela je pocierac, nie z zimna lecz z powodu dygoczacego ciala które ogarnol glosny szloch - odejdz zniknij prosze .. Marcin zniknij z mojego serca z mojej glowy przestanc ranic moja psychike.Chlopak stal w wielkim szoku, wiedzial ze ja rani ale nie az tak. Ale co mial powiedziec? Przepraszam Kasiu wiecej nie bede. Oboje wiedzieli ze i tak ja zrani i tak .. wiec moze lepiej bedzie jesli usunie sie w cien da jej spokój, ale czy wytrzyma bez niej? Bez jej delikatnych malinowych ust, bez tego melodyjnego smiechu? Na ta chwile sam nie wiedzial. Podszed do niej i chwycil ja za policzki , kciukami wytarl jej lzy, poczul jak w jego gardle rosnie olbrzymia gula - przepraszam - tylko tyle zdolal wydusic. Odsunol sie od niej i skierowal sie w strone wejscia od domu.Gdy znalazl sie juz w kuchni zauwazyl na stole dwa kieliszki i butelke z domowa nalewka podszed do stolu i usiad na jednym z wolnych krzesel uslyszal jak ktos wchodzi do domu odwrócil sie i zobaczyl Pana Lucjana który usiad naprzeciwko niego - wiec ty opowiadaj co cie trapi a ja naleje naleweczki - meszczyzna rozlal nalewke do dwóch kieliszków a jeden z nich podal Marcinowi - spieprzylem. Spieprzylem po calosci - odpowiedzial biorac lyk alkoholu. Poczul nieprzyjemne drapanie w gardle a zaraz potym slodko-gorzki smak. - Brzmisz jakbys kogos zabil a nie zranil - stwierdzil meszczyzna patrzac katem oka na chlopaka - skad Pan wie ze zranilem? - zdzwiniony chlopak spojrzal na Pana Lucjana nastepnie znów zanurzyl sie w nalewce - moze jestem stary ale widze co sie miedzy wami dzieje, tak mam na mysli ciebie i Kasie - Marcin wstal i odwrócil sie w strone wyjscia do kuchni - Panie Lucjanie nie Mnie i Kasi. Tak postanowilem i tak zrobie. Zapomne o niej.
--------------------------------------
Zacisnelam rece na kierownicy, mialam dosc. Przez niego znów zmieklam, juz prawie bylam tak blisko! Ale oczywiscie on musial sie pojawic i wszystko zepsuc. Dalej czulam jego oddech na swoich ustach, widzialam jego piekne oczy w których moglam utonac, czulam jego zapach który mnie opetal. Tak mialam go zdecydowanie dosyc .. tylko kogo ja prubuje oszukac?Tak naprawde mialam ochote wpic sie w jego usta i calowac bez konca. Naglu uslyszalam trabienie i wtedy zauwazylam jak z naprzeciwka nadjezdza samochód dostawczy- nie chce umierac przemknelo mi przez mysli ale chyba bylo juz za pózno bo nie poczulam nic oprócz przerazajacej ciemnosci który omotala mnie w jednej chwili.Czy tak wyglada smierc?
-----------------------------------------
Wbieglem po schodach aby zaraz znalezc sie w domu mojego wujaszka. Zadzwonilem 2 razy ale nikt nie otwieral wiec postanowilem ze sam sie obsluze i otworzylem drzwi. Kurtke rzucilem gdzies w kat, zaczelem kierowac sie do salonu. Zauwazylem ze Zoska siedzi w salonie na kanapie i jest wystraszona podeszlem do niej i zapytalem - co jest mala? - podniosla na mnie wzrok i wlepila swoje duze niebiecka oczy - Tomek pojechal do pracy w sprawie jakiegos wypadku - To normalne wkoncu to jego praca - odpowiedzialem jej usiadlem obok kladac nogi na stól - tak ale gdy dowiedzial sie kto ma wypadek strasznie sie zdenerowal i nie chcial mi nic powiedziec tylko wziol kurtke i szybko wybieg z domu - podciagnela nogi do siebie i oparla na nich brode - moze to jakis znajomy albo ktos z pracy? - próbowalem ja pocieszyc choc watpilem ze mi sie uda. Duzo zwalilo im sie ostatnio na glowe Goska wyjechala i zostawila ich samych a teraz chce ogranicz opieke. Nagle uslyszalem jak dzwoni moja komórka wyciagnelem ja z kieszeni i zobaczylem ze to tomek nacisnelem zielona sluchawke - no co jest staruszku? - zaczelem z usmiechem na ustach - Marcin Kasia miala wypadek jest w stanie krytycznym, jestem w szpitalu przy nowym urzedzie i czekam na lekarza który skonczy ja operowac. Gdy to uslyszalem stracilem kontakt z rzeczywistoscia, KASIA MIALA WYPADEK? STAN KRYTYCZNY dudnilo mi to w uszach przez jakies piec minut - Marcin jestes tam? Musisz zajac sie Zosia bo wróce pózno. Nie sluchalem tylko rozlaczylem sie rzucilem do Zoski krótkie zbieraj sie i bez slowa skierowalem sie do auta. Bylem w zbyt wielkiem szoku zeby cokolwiek powiedziec. By cokolwiek zrobic rece trzesly mi sie a oczy niemilosernie piekly. Zobaczylem jak blondynka wchodzi do samochodu i zapina pas. Bez slowa odpalilem silnik i ruszylem w strone szpitala. A jak umrze? To pytanie od poczatku nasuwalo mi sie na mysl ale balem sie uslyszecz odpowiedz. Balem sie ze odpowiedz bedzie najgorsza z mozliwych. ona umrze. Z moich rozmyslan wyrwal mnie widok szpitala, zaparkowalem i biegiem ruszylem do srodka. Zobaczylem Tomka który siedzial w poczekalni nad nim widniala czerwona lampka która oznajmiala ze trwa operacja. Podeszlem do niego - Podobno ktos z przeciwka wyprzedzal i nie zdazyl wjechac na swój pas, zamiast tego wjechal w nia. Lekarz mówil ze stan jest krytyczny trzeba czekac az operacja sie skonczy. Tomek opowiedzial wszystko na jednym wdechu wpatrujac sie w biala sciane naprzeciwko niego - najsmieszniejsze jest to ze tamtemu nic sie nie stalo w dodatku udalo mu sie uciec - dokonczyl. Ja nie mogle wytrzymac to uczucie za ona tam jest i moge jej juz nie zobaczyc przerazalo mnie. Chcialem chociaz ten ostatni raz ja pocalowac. Nie wytrzymalem z calej sily uderzylem w sciane. Nie pomoglo. Rzucilem krzeslem, poczulem jak Tomek wykreca mi rece od tylu i przyciska do sciany - takim sposobem napewno jej nie pomozesz - warknol przez zacisiniete zeby. Poczulem jak uscis lzeje a juz po chwili bylem wolny. Usiadlem obok niego i czekalem .. czekalem az ksiezniczka wybudzi sie ze swojego snu. Nie wiem ile minelo godzina, dwie? Zobaczylem na zagerek który wisial nad recepcja i zobaczylem 2:30 rano. Zorientowalem sie ze Zosia zasnela oparta o Tomka. Z sali wyszed jakies lekarz wiec szybko do niego podeszlem i zapytalem sie co z nia. - Udalo sie opanowac krwawienie wiec nie doszlo do krwotoku, zebra polamane wstrzas mózgu a pozatym duzo ran otwartych czyli zadrapania, ciecia. Narazie spi jest bardzo oslabiona i odwodniona, dlatego dopiero jutro moze sie z nia zobaczyc ktos bliski. Pan z rodziny? zapytal mnie lekarz wieku sredniego stwierdzielm kierujac sie jego siwymi wlosami - Tak jestem jej narzeczonym.
Cudnie czekam na nn;))
OdpowiedzUsuńKasia musi żyć kami forever czekam na na następną część :***
OdpowiedzUsuń