środa, 19 marca 2014

Jestem jej narzeczonym.


Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zap­rzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.

                                                                                                Vincent van Gogh

 



- Jeszcze ci malo? Az tak bardzo lubisz jak cierpie?- zapytala brunetka patrzac na niego ze lzami w oczach - Kaska .. Co Kaska?! przerwala mu poczym zrobila krok w tyl - Czy nie mówie prawdy?! Tak jest zawsze, ja daje ci szansy ty ja marnujesz ja cierpie i tak w kólko ale wyobraz sobie ze to kolo sie zamknelo bo ja mam zamair wyrzucic cie z mojego serca, z mojej glowy .. wyszeptala zaplakana, rece owinela wokól ramion i zaczela je pocierac, nie z zimna lecz z powodu dygoczacego ciala które ogarnol glosny szloch - odejdz zniknij prosze .. Marcin zniknij z mojego serca z mojej glowy przestanc ranic moja psychike.Chlopak stal w wielkim szoku, wiedzial ze ja rani ale nie az tak. Ale co mial powiedziec? Przepraszam Kasiu wiecej nie bede. Oboje wiedzieli ze i tak ja zrani i tak .. wiec moze lepiej bedzie jesli usunie sie w cien da jej spokój, ale czy wytrzyma bez niej? Bez jej delikatnych malinowych ust, bez tego melodyjnego smiechu? Na ta chwile sam nie wiedzial. Podszed do niej i chwycil ja za policzki , kciukami wytarl jej lzy, poczul jak w jego gardle rosnie olbrzymia gula - przepraszam - tylko tyle zdolal wydusic. Odsunol sie od niej i skierowal sie w strone wejscia od domu.Gdy znalazl sie juz w kuchni zauwazyl na stole dwa kieliszki i butelke z domowa nalewka podszed do stolu i usiad na jednym z wolnych krzesel uslyszal jak ktos wchodzi do domu odwrócil sie i zobaczyl Pana Lucjana który usiad naprzeciwko niego - wiec ty opowiadaj co cie trapi a ja naleje naleweczki - meszczyzna rozlal nalewke do dwóch kieliszków a jeden z nich podal Marcinowi - spieprzylem. Spieprzylem po calosci - odpowiedzial biorac lyk alkoholu. Poczul nieprzyjemne drapanie w gardle a zaraz potym slodko-gorzki smak. - Brzmisz jakbys kogos zabil a nie zranil - stwierdzil meszczyzna patrzac katem oka na chlopaka - skad Pan wie ze zranilem? - zdzwiniony chlopak spojrzal na Pana Lucjana nastepnie znów zanurzyl sie w nalewce - moze jestem stary ale widze co sie miedzy wami dzieje, tak mam na mysli ciebie i Kasie -  Marcin wstal i odwrócil sie w strone wyjscia do kuchni - Panie Lucjanie nie Mnie i Kasi. Tak postanowilem i tak zrobie. Zapomne o niej.


                                                       --------------------------------------


Zacisnelam rece na kierownicy, mialam dosc. Przez niego znów zmieklam, juz prawie bylam tak blisko! Ale oczywiscie on musial sie pojawic i wszystko zepsuc. Dalej czulam jego oddech na swoich ustach, widzialam jego piekne oczy w których moglam utonac, czulam jego zapach który mnie opetal. Tak mialam go zdecydowanie dosyc .. tylko kogo ja prubuje oszukac?Tak naprawde mialam ochote wpic sie w jego usta i calowac bez konca. Naglu uslyszalam trabienie i wtedy zauwazylam jak z naprzeciwka nadjezdza samochód dostawczy- nie chce umierac przemknelo mi przez mysli ale chyba bylo juz za pózno bo nie poczulam nic oprócz przerazajacej ciemnosci który omotala mnie w jednej chwili.Czy tak wyglada smierc?


                                                      -----------------------------------------


Wbieglem po schodach aby zaraz znalezc sie w domu mojego wujaszka. Zadzwonilem 2 razy ale nikt nie otwieral wiec postanowilem ze sam sie obsluze i otworzylem drzwi. Kurtke rzucilem gdzies w kat, zaczelem kierowac sie do salonu. Zauwazylem ze Zoska siedzi w salonie na kanapie i jest wystraszona podeszlem do niej i zapytalem - co jest mala? - podniosla na mnie wzrok i wlepila swoje duze niebiecka oczy - Tomek pojechal do pracy w sprawie jakiegos wypadku - To normalne wkoncu to jego praca - odpowiedzialem jej usiadlem obok kladac nogi na stól - tak ale gdy dowiedzial sie kto ma wypadek strasznie sie zdenerowal i nie chcial mi nic powiedziec tylko wziol kurtke i szybko wybieg z domu - podciagnela nogi do siebie i oparla na nich brode - moze to jakis znajomy albo ktos z pracy? - próbowalem ja pocieszyc choc watpilem ze mi sie uda. Duzo zwalilo im sie ostatnio na glowe Goska wyjechala i zostawila ich samych a teraz chce ogranicz opieke. Nagle uslyszalem jak dzwoni moja komórka wyciagnelem ja z kieszeni i zobaczylem ze to tomek nacisnelem zielona sluchawke - no co jest staruszku? - zaczelem z usmiechem na ustach - Marcin Kasia miala wypadek jest w stanie krytycznym, jestem w szpitalu przy nowym urzedzie i  czekam na lekarza który skonczy ja operowac. Gdy to uslyszalem stracilem kontakt z rzeczywistoscia, KASIA MIALA WYPADEK? STAN KRYTYCZNY dudnilo mi to w uszach przez jakies piec minut - Marcin jestes tam? Musisz zajac sie Zosia bo wróce pózno. Nie sluchalem tylko rozlaczylem sie rzucilem do Zoski krótkie zbieraj sie i bez slowa skierowalem sie do auta. Bylem w zbyt wielkiem szoku zeby cokolwiek powiedziec. By cokolwiek zrobic rece trzesly mi sie a oczy niemilosernie piekly. Zobaczylem jak blondynka wchodzi do samochodu i zapina pas. Bez slowa odpalilem silnik i ruszylem w strone szpitala. A jak umrze? To pytanie od poczatku nasuwalo mi sie na mysl ale balem sie uslyszecz odpowiedz. Balem sie ze odpowiedz bedzie najgorsza z mozliwych. ona umrze. Z moich rozmyslan wyrwal mnie widok szpitala, zaparkowalem i biegiem ruszylem do srodka. Zobaczylem Tomka który siedzial w poczekalni nad nim widniala czerwona lampka która oznajmiala ze trwa operacja. Podeszlem do niego - Podobno ktos z przeciwka wyprzedzal i nie zdazyl wjechac na swój pas, zamiast tego wjechal w nia. Lekarz mówil ze stan jest krytyczny trzeba czekac az operacja sie skonczy. Tomek opowiedzial wszystko na jednym wdechu wpatrujac sie w biala sciane naprzeciwko niego - najsmieszniejsze jest to ze tamtemu nic sie nie stalo w dodatku udalo mu sie uciec - dokonczyl. Ja nie mogle wytrzymac to uczucie za ona tam jest i moge jej juz nie zobaczyc przerazalo mnie. Chcialem chociaz ten ostatni raz ja pocalowac. Nie wytrzymalem z calej sily uderzylem w sciane. Nie pomoglo. Rzucilem krzeslem, poczulem jak Tomek wykreca mi rece od tylu i przyciska do sciany - takim sposobem napewno jej nie pomozesz - warknol przez zacisiniete zeby. Poczulem jak uscis lzeje a juz po chwili bylem wolny. Usiadlem obok niego i czekalem .. czekalem az ksiezniczka wybudzi sie ze swojego snu. Nie wiem ile minelo godzina, dwie? Zobaczylem na zagerek który wisial nad recepcja i zobaczylem 2:30 rano. Zorientowalem sie ze Zosia zasnela oparta o Tomka. Z sali wyszed jakies lekarz wiec szybko do niego podeszlem i zapytalem sie co z nia. - Udalo sie opanowac krwawienie wiec nie doszlo do krwotoku, zebra polamane wstrzas mózgu a pozatym duzo ran otwartych czyli zadrapania, ciecia. Narazie spi jest bardzo oslabiona i odwodniona, dlatego dopiero jutro moze sie z nia zobaczyc ktos bliski. Pan z rodziny? zapytal mnie lekarz wieku sredniego stwierdzielm kierujac sie jego siwymi wlosami - Tak jestem jej narzeczonym.

2 komentarze:

  1. Cudnie czekam na nn;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia musi żyć kami forever czekam na na następną część :***

    OdpowiedzUsuń